Wyprawa IPA Nowy Sącz do Macedonii – Prilep
W czerwcu ekipa IPA Nowy Sącz wyruszyła w niezapomnianą podróż do Macedonii, by odwiedzić zaprzyjaźnioną sekcję IPA w mieście Prilep. Jak przystało na prawdziwą wyprawę, wszystko zaczęło się od hasła: „Drużyna”
Naszą ekipę tworzyli: niezawodny kierowca i organizator Sebastian, błyskotliwy i cięty na słowo Tomek, pełen energii Mariusz – strażnik miodu i dobrego humoru, Janusz – człowiek orkiestra, kucharz i gawędziarz, wesoły duch wyprawy Grzegorz oraz autor relacji – Andrzej „Żółwik”.
Już pierwsze kilometry przyniosły przygody – niesprawna klimatyzacja w busie, postój z golonką na Węgrzech i nocleg w serbskim Paracinie zapowiadały, że ta wyprawa będzie wyjątkowa. Po długiej drodze i upale sięgającym 45°C dotarliśmy wreszcie do Prilepu, gdzie przyjaciele z IPA Macedonia przyjęli nas po królewsku w restauracji Despina – z szopską sałatką, rakiją i całą gamą lokalnych przysmaków.
Śladami historii Macedonii
Kolejne dni upłynęły pod znakiem odkrywania regionu i macedońskiej gościnności. Odwiedziliśmy miejscową komendę policji, gdzie przywitał nas komendant oraz burmistrz Kruszeva. W Kruszevie poznaliśmy historię powstania Ilindeńskiego, odwiedziliśmy monumentalne Makedonium i muzeum poświęcone legendarnemu piosenkarzowi Tosze Proeskiemu. Widoki ze wzgórz – z potężnym krzyżem górującym nad miastem – zapierały dech w piersiach.
Wieczorem w Despinie spróbowaliśmy miejscowej specjalności – shirdan z jagnięciny i ryżu, oczywiście w towarzystwie złocistej rakiji.
„Profesor” podbija Macedonię
Trzeci dzień przyniósł wyprawę nad jezioro Ochrydzkie, jedno z najpiękniejszych miejsc na Bałkanach. Podczas zwiedzania cerkwi św. Klemensa, zamku cara Samuela i rejsu po jeziorze, Janusz – nasz niezastąpiony kwatermistrz – zyskał nowy przydomek: Profesor. Jego zainteresowanie historią i rozmowy z Macedończykami, mimo barier językowych, sprawiły, że błyskawicznie stał się lokalną legendą.
Wspólny obiad w restauracji Ana Maria z przedstawicielami IPA Ohrid był ukoronowaniem dnia. W promieniach słońca, z kieliszkiem rakiji w dłoni i widokiem na jezioro, nawet Profesor przyznał, że niełatwo stąd wracać.
Po krótkim odpoczynku nad wodami Ochridu dotarliśmy na przełęcz w parku narodowym Galicica – na wysokości 1580 m n.p.m. Panorama jeziora i gór była niezapomniana.
Pożegnanie z przyjaciółmi
Ostatni wieczór w Prilepie spędziliśmy w klubie IPA, dzieląc się wspomnieniami i planując kolejne spotkania. Były uściski, upominki i przemowa Janusza – naszego „Profesora”, który jak zwykle poruszył wszystkich obecnych (choć nie każdy wszystko zrozumiał).
Podróż do Macedonii okazała się nie tylko przygodą pełną humoru i dobrego jedzenia, ale przede wszystkim spotkaniem ludzi, których łączy przyjaźń, służba i pasja poznawania świata.
„Co było w Prilep – zostaje w Prilep” – jak mawiają uczestnicy wyprawy.
Autor A.Wolak
Red. M.Stec
Zdjęcia: uczestnicy






